Moja ocena: 4,75/5☆
Tytuł: Wykwintne zwłoki
Autor: Poppy Z. Brite
Wydawnictwo: Mova
Cykl/Seria: -
ISBN: 9788384172650
Liczba Stron: 300
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: twarda
Kategoria: horror
Czytałam: 25.11-27.11
Książka zaatakowała mnie na Facebooku jeszcze przed premierą. Kanibale? Nowy Orlean? GEJE? I'm in baby. Nie myśląc wiele wrzuciłam do koszyka i gdy tylko przyszła... Rzuciłam się na nią z wielkimi oczekiwaniami. Czy książka im sprostała?
Cała historia zaczyna się z perspektywy seryjnego mordercy Andrew Comptona. Snuje on swoją opowieść powoli, nie spieszy się. Opowiada neutralnie o wszystkim co go spotkało, co robił. Zero złości, zero poczucia winy. Został złapany i zamknięty w więzieniu Jej Królewskiej Mości, w Painswick w Wielkiej Brytanii. Zamordował 23 młodych mężczyzn. Do tego okazał się nekrofilem. Niemniej nie ma zamiaru spędzić reszty życia w więzieniu. Obmyśla więc plan swojej ucieczki poprzez śmierć...
Książka okazała się ciekawie skonstruowana, osobiście nigdy jeszcze się z czymś takim nie spotkałam. Praktycznie co rozdział jest inna perspektywa, jednak przy Andrew jest to narracja pierwszoosobowa. Pozostałe punkty widzenia napisane są narracją trzecioosobową. Powoli poznajemy kolejnych bohaterów tej historii. Bogacza Jaya Byrna, młodego Azjatę Trana oraz jego byłego chłopaka Lucasa. Każdy z nich to kompletnie odmienny charakter, inna przeszłość, mentalność i psychika. Powieść krąży wokół tematów seryjnych zabójców, ale także AIDS, narkotyków i, a jakże, seksu. Oj tego jest sporo w tej książce.
Całość jest utrzymana w bardzo naturalistycznym stylu. Autorka nie szczędzi nam dość... dokładnych opisów. Morderstw, rozczłonkowania zwłok i wcześniej wspomnianych scen erotycznych. O boi. Nie takie rzeczy się czytało, ale to? Były momenty, które musiałam autentycznie rozchodzić. Ale jednocześnie nie mogłam oderwać się od lektury. Niech was nie zmyli 25-27 listopada. Książkę wciągnęłam w niecałe dwa dni z przerwą pomiędzy. Jak na moje możliwości to naprawdę szybko. Pod tym względem listopad był miesiącem sprintu. Ale wracając do książki.
Minęły już prawie trzy tygodnie od skończenia tej pozycji a ja nadal nie wiem co mam o niej powiedzieć. Na pewno bardzo mi się podobała, bezdyskusyjnie dla mnie jedna z lepszych książek w tym roku. Oczywiście biorąc po uwagę pozycje nowych autorów a nie tych sprawdzonych, których wiem, że uwielbiam. Nie lubię doszukiwać się w książkach drugiego dna, sensu życia czy innych niebieskich zasłon także takich spostrzeżeń u mnie nie znajdziecie. Książka zdecydowanie nie jest dla każdego. Większość osób wyrzuciłoby ją przez okno przez spore natężenie tęczowej flagi. Nawet dla mnie momentami było ciężko czytać dalej. Sam wątek seryjnych morderców i tego co robią nie wstrząsnął mną tak bardzo jak można by się spodziewać, ale to już ja i moja znieczulica.
Niemniej, czy bym komuś książkę poleciła? Prędzej umrę niż komuś ją zaproponuję (chyba by musiał być tak samo pokręcony jak ja). Czy książka jest warta przeczytania? Jeśli człowiek szuka czegoś niecodziennego, pokazującego trochę jak może myśleć seryjny morderca to myślę że tak? Na pewno jest sporo o wiele lepszych pozycji od tego, ale ej, nie ma w nich gejów i Nowego Orleanu, no nie? Książkę odkładam na półkę z żalem. Nie była tym czego się spodziewałam, przynajmniej nie do końca. Ale zdecydowanie spełniła wszelkie oczekiwania jakie względem niej miałam i to z nadwiąską.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz