21 lis 2025

(33/2025) Fake Dates and Mooncakes, Sher Lee


Moja ocena:
4/5


Tytuł: Fake Dates and Mooncakes
Autor: Sher Lee
Cykl/Seria: -
ISBN: 9788308081303
Liczba Stron: 320
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka, skrzydełka
Kategoria: YA
Czytałam: 20.11

  Czasami człowiek potrzebuje odskoczni od fantastyki a wtedy odkopuje z regału takie książki.

  W tym roku biorę się za o wiele mniej gejowych książek niż w poprzednim, co poskutkowało tym, że mam ich spory zapas na półkach i powoli warto by było z tego schodzić. "Fake Dates and Mooncakes" została w końcu wylosowana i postawiona do tablicy. Nie miałam co do niej dużych oczekiwań. Miałam mgliste wrażenie, że książka zgarniała średnie opinie. Ale jak się zaskoczyłam! 

  O fabule mogę powiedzieć tyle, że oczywiście jest przewidywalna, sztampowa, ale bardzo przyjemnie się czyta. Mimo schematyczności bawiłam się wyśmienicie i pochłonęłam 320 stron książki w jeden dzień co jest dla mnie jak na razie najwyższym wynikiem w tym roku (pewnie jak i w poprzednim). Dylan z biednej rodziny i Theo z bogatej, pożyczka, chęć "odpracowania" pożyczonej kasy i udawanie pary przed rodziną... Co może pójść nie tak? Jest oczywiście jedno łóżko, co akurat chłopakom nie przeszkadza. Za to na środku pokoju dostają prysznic... Nie wiem jak działa ten apartament, ale wyszło zabawnie. A później wszystko już samo się potoczyło... Oczywiście są wzloty, upadki, kłótnie. Fabuła pędzi i nie ogląda się za siebie.

  Postacie Dylana i Theo są tak schematyczne, że nawet nie wiem co o nich powiedzieć. Oboje o dobrym sercu, Theo mimo, że obrzydliwie bogaty kompletnie nie jest zepsuty przez pieniądze. Dylan jest co prawda biedny, ale ciężko pracuje, pomimo tego że wpada w świat bogaczy nie doznaje wielkiego szoku "inszością" klasy wyższej, raczej szybko się ze wszystkim godzi. Niektórym może to przeszkadzać, ale w tak krótkich książkach przymykam oko na tego typu uproszczenia. 

  Autorka bardzo ładnie przedstawiła Święto Środka Jesieni. Z notki przeczytałam, że ona sama pochodzi z Singapuru. Nie jestem znawcą tematu, ale wydaje mi się, że dobrze ogarnęła zagadnienia wokół tego święta. Przyrządzanie ciasteczek księżycowych narobiło mi na nie ogromnego smaka! Do tego piękne wyjaśnienie pochodzenia święta, legendy i przysłowia. Naprawdę widać w tej pozycji porządny research. 

  Dodatkowo trzeba pochwalić tłumacza jak i korektę. Nie rzucił mi się w oczy żaden błąd. Do tego dobrze rozplanowane przypisy z nazwami, których zachodni czytelnik może nie kojarzyć zbyt dobrze. Niektórzy mogliby się uczyć z takich pozycji.

  Podsumowując całość, książka lekka, szybka z wartką akcją. Idealna na odprężenie i przeczytanie czegoś lekkiego, niezobowiązującego. Z chęcią sięgnęłabym po inne książki tej autorki, jeśli tylko ukażą się po polsku. Miło spędziłam czas i nie żałuję, że sięgnęłam po tę pozycję. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz