14 mar 2026

(04/2026) Żarna niebios, Maja Lidia Kossakowska


Moja ocena:
8/10


Tytuł: Żarna niebios
Autor: Maja Lidia Kossakowska
Wydawnictwo: Fabryka Słów
ISBN: 9788379647781
Liczba Stron: 507
Wersja: papierowa/ebook. posiadam
Oprawa: zintegrowana
Kategoria: Fantastyka
Czytałam: 03.03-11.03


  Teraz to już NAPRAWDĘ ostatnie spotkanie z Zastępami Anielskimi. NARESZCIE.

  Mamy tu zbór opowiadań oznaczony w serii jako tom 0,5, czyli powinnam się za niego zabrać PRZED główną serią... Niestety gdy wpadłam na te książki był on kompletnie niedostępny bez wiadomości o dodrukach, więc go przeskoczyłam przechodząc od razu do cyklu o Abbadonie. W tej pozycji jest go naprawdę niewiele, miła odskocznia po całości. 

  Zbiór okazał się zlepkiem historii z Głębi, Królestwa, a także Ziemi. Mimo, że w gruncie rzeczy jestem hejterem opowiadań tak tu bawiłam się naprawdę dobrze. Książka zajęła mi naprawdę niewiele czasu w porównaniu z poprzednią pozycją. I muszę przyznać, że po skończeniu poczułam pewien niedosyt... Ale może to być spowodowane tym, że ostatnie opowiadanie okazało się prologiem do Siewcy Wiatru. Miałam niezłe wspomnienia z Wietnamu czytając te ostatnie kilkanaście stron. Niemniej spodziewałam się czegoś nowego a nie czegoś co już znam, wiec chyba da się zrozumieć skąd niedosyt? 

  Mimo krótkiej formy opowiadań bardziej... poczułam postacie? Poprzednie dwie książki, które przeczytałam bardzo mnie męczyły, do tego stopnia, że miałam wrażenie papierowych postaci, kompletnie bez głębi. Tu było zgoła inaczej. Miałam większe wrażenie, że bohaterowie mają jakieś swoje cele, czasami bardziej logiczne inne mniej, ale jednak jakieś mieli. Że po prostu żyją na kartach powieści, co zdecydowanie podniosło przyjemność z lektury. Nie było też Mariana Sójkowskiego, wszystkie problemy były rozwiązywane w lepszy sposób, nie każdy idealnie. Nie czułam, że wszystko bohaterom wychodzi, że potrafią wyjść z każdej opresji bez szwanku (albo raczej pobici prawie na śmierć, ale w następnej scenie i tak dalej walczący jakby nic im nie było). Był tu lepiej zachowany balans miedzy możliwym a niemożliwym.

  Samych treści fabularnych każdego z opowiadań nie chcę przytaczać, wtedy rozpisałabym się na parę stron. Niemniej każde z nich ma w sobie coś wyjątkowego. Spotykamy stare, dobrze nam znane postacie jak i takie zupełnie nowe. Opowiadania rozszerzają nam historie, poznajemy niektórych z kompletnie innej strony niż dotychczas, niektórzy dostają solidne backstory (co mnie bardzo ucieszyło!).

  Zdecydowanie nie żałuję tego, że przeczytałam ten zbiór na sam koniec. Dzięki temu cała seria zostawiła po sobie "dobre" wspomnienia, na pewno lepsze niż gdybym skończyła na Bramach Światłości. Właśnie na to liczyłam ciągnąc dalej cykl do końca, plus też po to by nie leżał i nie czekał na skończenie kolejnych parę lat. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz