Moja ocena: 3/5☆
Tytuł: 1984
Autor: George Orwell
Wydawnictwo: Bellona
Cykl/Seria: -
ISBN: 9788311171282
Liczba Stron: 335
Wersja: papierowa, posiadam
Oprawa: miękka, kieszonkowa
Kategoria: Klasyka
Czytałam: 08.09-14.09
Książka chyba wszystkim dobrze znana, dla mnie to podejście numer dwa, po tym jak dostałam spoilera od polonistki...
Moja historia zaczyna się w liceum, lektura obowiązkowa. Czytałam i nawet mi się spodobało. Ale jak to w liceum bywa, natłok zadań, testów i nauki nie pozwoliły mi dokończyć lektury na czas. Oczywiście w moim wielkim szczęściu zostałam wywołana do odpowiedzi. Jako osoba szczera, przyznałam się, że nie dokończyłam lektury (co mogło skończyć się od razu pałą, taka była nauczycielka), ale jakimś cudem jednak zaczęła mnie odpytywać. Jakie było moje zdziwienie gdy jej pierwsze pytanie dotyczyło zakończenia... To mnie kompletnie zraziło, nie dokończyłam już tej książki. Głównie też dlatego, że po mojej odpowiedzi oczywiście zaczęliśmy omawianie lektury od zakończenia, jakżeby inaczej...
Zatem takie były moje motywy by odświeżyć sobie tę pozycję. Tyle dobrego, że naprawdę mało z niej pamiętałam. Teraz myślę, że po prostu wyparłam książkę z pamięci. Nie mam pojęcia dlaczego wtedy tak bardzo mi się podobała, czy to może fantastyka tak rozleniwiła mój mózg (takie odniesienie też do mojej UKOCHANEJ polonistyki, która uważała fantasy za podrzędny gatunek niewarty uwagi i ogólnie dla dzieci, bez jakichkolwiek wartości).
W zamyśle i przekazie naprawdę książkę cenię. Nie chcę tu mówić, że jest kiepska czy zła. Bo nie jest. Spełnia swoje zadanie merytoryczne. Jednakże osobiście czytam głównie dla rozrywki i im więcej klasyki czytam tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że nie jest dla mnie. Śmiem również stwierdzić, że więcej tam o sexie niż w niektórych smutach. Obok wolności słowa i myśli w kółko jest ta cielesność, jakby była wielkim wyznacznikiem niezależności. Może ja jestem inna i kompletnie nie mogę tego pojąć (aspekt miłości jako uczucia rozumiem, ale samo chodzenie do łóżka?).
Nie będę też ukrywać, miałam ochotę pomijać niektóre fragmenty. A mianowicie miejsce z cytowaniem książki Goldsteina Jak mi się to niewyobrażalnie dłużyło. Tekst wpadał i wypadał, nic z niego nie zapamiętałam, ba gdy przerywałam na chwilę lekturę i wracałam do niej dosłownie po paru minutach, nie wiedziałam, na którym akapicie skończyłam. Nie byłam w stanie zapamiętać ani słowa. Prawdopodobnie ominęłam akapit czy dwa nawet nie zdając sobie z tego sprawy.
Moja dość niska ocena wynika właśnie z takich nieprzyjemnych momentów. Jak pisałam wyżej, nie uważam, że książka jest kiepska. Po prostu nie nadaję się już do czytania klasyków literatury.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz