Moja ocena: 1.5/5☆
Tytuł: Bride
Autor: Ali Hazelwood
Wydawnictwo: Muza
Cykl/Seria: Bride
ISBN: 9788328732285
Liczba Stron: 480
Wersja: papierowa, pożyczona
Oprawa: miękka, skrzydełka
Kategoria: romantasy
Czytałam: 27.10-30.10
Booktour i masochizm w jednym wydaniu. Przed państwem Bride!
Co tu dużo mówić? Na początek zaproszę do Jesienna Czyta oraz Psiary pazurem bazgrane
do ich opinii o tej jakże wspaniałej książce. A teraz lekkie backstory. Na początku roku pierwsza z wymienionych wyżej zaczęła czytać złą książkę. Ja rzuciłam, że mogłaby mi ja wysłać bo w sumie i tak chciałam ją przeczytać. I tak narodził się pomysł na booktour złych książek. Na szczęście udało mi się uniknąć stosu okropieństw, które zajęłyby mi przynajmniej pół roku na przeczytanie, niestety Bride mnie nie ominęła. I tak oto, prawie rok po rozpoczęciu tego projektu w końcu się za tę książkę wzięłam... I żałuję.
Fabuła w tej książce jest tak grubymi nićmi szyta, że lepiej nawet nie wspominać. Do połowy bawiłam się nawet poprawnie, patrząc na to, że po książce piszemy i dodajemy znaczniki (na końcu tekstu porównanie jak to wyglądało przede mną, i po mnie). Były błędy logiczne, były głupoty i były drętwe dialogi. Ale frustracja zaczęła się dopiero za połową książki. Bo tam pojawiły się moje UKOCHANE smuty. Moje oczy. Słodki jeżu na deskorolce. Staram się o tym zapomnieć, nie wracać myślami. W pewnym momencie został mi tylko krzyk rozpaczy... Po wilkołaczych węzłach nic już nie będzie takie samo...
Ocena chyba mówi sama za siebie. Nie polecę tego nikomu. Jakby usunąć smuty i poprawić tekst to może, MOŻE byłaby to całkiem niezła książka. Pomysł autorka jakiś miała, dołożyła trochę luźnej fabuły z dziurami większymi niż te w skarpetkach przeciętnego faceta i voilà mamy Bride. Niemniej, jako że masochizm we mnie silny, namawiam towarzystwo na drugi tom. Najlepiej w dość dalekiej przyszłości...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz